ROSIŃSKI - VAN HAMME
Thorgal
Pięć najlepszych albumów w historii Thorgala i w ogóle


  Bezwzględnie wszystkie zeszyty Thorgala zasługują na uwagę, ale jedne muszą być lepsze od drugich. A któreś muszą być najlepsze. Oto więc mój prywatny Top Five. Nie zamierzam ukrywać, że ponownie subiektywny. To są jednak albumy, które w jakiś sposób najbardziej zapadły mi w pamięć, najchętniej i najczęściej do nich wracam. A ponieważ przygotowując ten materiał przejrzałem wielokrotnie wszystkie zeszyty Thorgala uznałem, że pięć to stanowczo za mało, więc natychmiast dopisałem dwa kolejne i motywację, która mną kierowała. Ufam, że choć w części ze mną się zgodzicie. Ale jestem też przekonany, że macie i swoje typy. Byłoby nieźle, gdyby wasze listy choć częściowo pokrywały się z moją. 


 1. Władca Gór - zamieszanie wśród postaci, wątków. Niby w pewnym momencie wszystko wydaje się jasne, ale potem okazuje się, że nastąpiło kolejne czasu zawirowanie i sytuacja uległa radykalnej zmianie. Mój serdeczny przyjaciel  podejrzewa, że scenarzysta popełnił logiczny błąd, ale równie dobrze może być to efekt zamierzony. W każdym bądź razie, nieważne ile razy czytać, i tak niewiadomo, który z Thorigów ginie na początku. Jeśli to w ogóle był on. 

Thorgal



 2. Alinoe- Najbardziej przerażająca historia w zasadzie bez udziału Thorgala. Może właśnie dlatego tak straszne wydarzenia mają miejsce na wyspie? Aaricia z synem  muszą pokonać upiorną istotę, którą Jolan nieopatrznie przywołał. Początkowo dość przyjacielska, szybko prezentuje swoje destrukcyjne możliwości. Najgorsze, że z łatwością zdobywa sobie sprzymierzeńców. Prawie wszyscy bez wyjątku przybierają te same diaboliczne cechy i morderczy charakter. Dobrze chociaż, że kończy się happy endem. 

Thorgal



 3. Strażniczka kluczy - niewiarygodnie wyśmienita historia. Pełno tu zwrotów akcji i błyskotliwego humoru. Sprawność fabuły na miarę tragediopisarza wszechczasów Williama Sz. Nie brak zatem momentów zaiste dramatycznych. Streszczać nie ma sensu, relacja zepsuje efekt zaskoczenia. Przeczytać koniecznie, zachwyt prawie gwarantowany.

Thorgal



 4. Zdradzona Czarodziejka - musiała znaleźć się w zestawieniu, choćby dlatego, że od niej wszystko się zaczęło. Wciąga intrygującą intrygą, niewyjaśnionymi tajemnicami i ledwie naszkicowanymi postaciami. Później jest różnie, jak we wszystkich serialach, ale początku nie powstydziłby się sam Hitchock. A był on, co tu kryć był fachowcem od trzęsień ziemi i stale wzrastającego napięcia. 

Thorgal



 5. Wilczyca - za dramat, rozgrywający się wśród postaci bliskich i osób obcych, dalekich, przerażających. Dramat, którego nie powstydziłby się Szekspir, a starożytni Grecy przy rozgrywanej tragedii przeżyliby nie raz, a ciąg katharsis. Spektakle by wyprzedano niczym koncerty Queen w 1986 albo mecze finałowe Euro 2000. Na kilka miesięcy przed. Największe brawa dla boga zemsty - Thorgala oraz Aarici za niezłomną postawę.
Bisów ani dogrywek tu nie będzie - zbyt wiele nieszczęścia, za dużo bezsensownego zabijania, bólu i cierpienia.

Thorgal



 6. Klatka - powrót Thorgala. Dosłownie i w przenośni. Całość opowiedziana tak, że cieszymy się, a co wrażliwsi płaczą z ulgą razem z dziećmi na końcu albumu. Przepiękna, wzruszająca historia o powrocie, tęsknocie, wybaczeniu. I miłości.

Thorgal



 7. Łucznicy - jednoczęściowa, w gruncie rzeczy zamknięta historia. Thorgal wpada w tarapaty, ale zdobywa oddanych przyjaciół. Scenarzysta wprowadza nowe znaczące postacie - Kriss de Valnor i nie daje nam nawet momentu wytchnienia.
Wyśmienite sceny turnieju łuczniczego oraz pełne humoru zaskakujące zakończenie czynią z tego odcinka wzorzec sprawnie opowiedzianej komiksowej historii.

Thorgal



... Opracował: Dawid Brykalski
strona główna |  publikacje