ROSIŃSKI - VAN HAMME
Thorgal
Thorgal zaczyna się od środka


Thorgal


Podejrzewam, że dla znakomitej większości z nas "Thorgal" to komiks, który obecnie pojawia się w księgarniach z regularnością hejnału mariackiego. Nie zawsze jednak tak było. Podobnie jak tytułowy bohater, tak i sama seria miała w Polsce wiele przygód wydawniczych.

Kapitan Żbik pomoże Ci
 Odpowiedzialnym za całe zamieszanie jest nasz rodak - Grzegorz Rosiński. On to, zaraz po ... ukończeniu stosownych szkół, uznał, że zawód rysownika komiksu jest świetnym fachem. Miał rację, w koniunkturę wstrzelił się idealnie. Od władzy zwierzchniej ówczesnego PRL, czyli Milicji Obywatelskiej otrzymał zlecenie na serię komiksów o bohaterskim Kapitanie Żbiku oraz nie mniej bohaterskich pilotach śmigłowca. Może wydać się to śmieszne, ale te historie miały większe nakłady niż przygody Harry Pottera bądź wspomnienia niejakiej Bridget Jones, a to przecież obecnie najpopularniejsze w naszym kraju książki. Rosiński chyba już tylko rzutem na taśmę złapał się też na arcyciekawą, dwujęzyczną serię traktującą o polskich władcach.
   Jednocześnie nie rezygnował z kariery za granicą, gdzie powoli i konsekwentnie zdobywał sobie coraz lepszą pozycję. Lepszość znaczyła też i lepszych scenarzystów. Do takich należy Van Hamme. Współpraca z nim trwa do dziś. Oprócz Thorgala stworzyli również Szninkla, Yansa, Siobana oraz... western. Miejmy jednak nadzieję, że seria Thorgala liczyć będzie wiele zeszytów. Szwajcaria, państwo w którym mieszka Rosiński uświetniły jego i jego postacie czymś wyjątkowym; bohaterom sagi rodu Aergissonów wystawiono pomnik.

Relaxy, czyli nie tylko buty na zimę
 Oprócz wspomnianych, przekonujących młodych ludzi do jedynej słusznej władzy, zeszytów pojawiło się na rynku coś niesamowitego. Był to "Relax", magazyn przepełniony komiksami - w tym zachodnimi, w większości kapitalnymi historiami. Dziś pierwsze numery osiągają wysokie ceny na giełdach kolekcjonerów. Ale oto w 1976 roku pojawia się w tym zasłużonym wydawnictwie historia, która... właśnie... czyżby  zaczynała się od środka?
   Jeden dość barbarzyński z wyglądu mężczyzna prowadzi drugiego. Po czym przykuwa go do skały, by tam zginął marnie. W zasadzie to mógłby być koniec, ale oto pojawia się tajemnicza czerwonowłosa nieznajoma i w zamian za...
   Ci, którzy znają "Zdradzoną Czarodziejkę" wiedzą, jaki jest dalszy ciąg tej historii. Tak właśnie poznaliśmy Thorgala, którego przygody fascynują do dziś. I przysięgam wam - na Thora albo i na jego młot - mój komplet pożyczają znajomi w przedziale wieki 16 - 20 lat jak i ich... rodzice. Wszyscy bez wyjątku dopytują się: "Kiedy, na Aegira, ciąg dalszy?!"

Thorgal

Kosmiczna znajda
 Żeby uświadomić sobie kim tak naprawdę jest Thorgal Aegirson,  można by zajrzeć do albumu "Gwiezdne dziecko", traktującego o dzieciństwie, rodzicach, pierwszych przygodach i niepowodzeniach bohatera. Tu ciekawostka, normalnie album jest 17 z kolei, jednak w jednym z państw Beneluxu, to właśnie ten album otwiera serię, czyli u nich Thorgal nie zaczyna się od środka. Mają pecha.
   Okazuje się, ze Thorgal jest potomkiem gwiezdnych przybyszów - przyznacie historia niczym z książek von Danikena - a jego imię pochodzi od imienia bogów ludu, który go odnalazł w tratwie na pełnym morzu; Thora i Aegira. Lud ten,  to oczywiście nieustraszeni pogromcy sztormów i nie mniej nieustraszeni łupieżcy ludów Europy - Wikingowie. Wśród nich przyjdzie spędzić naszemu bohaterowie wiele lat, które tylko na początku były przyjemne. Wraz ze śmiercią przybranego ojca Thorgala wygnano. Wśród Wikingów jednak, poznał miłość swego życia nadobną Ariccię, córkę kolejnego władyki - Gandalfa Szalonego. To właśnie ów, niewątpliwie zły do szpiku kości człowiek, prowadzi Thorgala niczym psa na łańcuchu, by oddać go na pastwę morza.
   Kolejne części, niczym najlepszy serial przedstawiają pełne przygód i niebezpieczeństw życie Thorgala. Bardzo rzadko przeżywa on sielankę w towarzystwie ukochanej Aricii i dzieci. Nawet na samotnej wyspie, gdzie celowo zamieszkali z dali od innych nie dane jest im zaznać spokoju.

W 25 zeszytów dookoła świata
 Życie Thorgala to nieustanne wyzwania, a te nieuchronnie wiążą się z podróżami. Autorzy komiksu czerpią inspirację ze starożytnych krain i nie poprzestają tylko na historycznych. Sięgają również po miejsca magiczne ("Arachnea", "Trzech Starców z Krainy Aran") czy mitologiczne (kraina Gigantów, spotkanie ze śmiercią, siedziby bogów czy krasnali). Van Hamme odwołuje się zarówno do mitów jak i do przypuszczeń, których dowodów wciąż się poszukuje vide lądowanie kosmicznych gości. Przede wszystkim jednak Thorgal wraz z rodziną podróżuje po ówczesnym dla siebie świecie (Grecja, Skandynawia, Grenlandia, Ameryka Południowa). Jak zapowiadają twórcy, ich wyprawa ma skończyć się gdzieś u podnóży góry Ararat. Chyba warto wybrać się z nimi.
    W tym fascynującym bogactwie krain poznajemy dziesiątki istot, niekoniecznie ludzkich. Samego Thorgala, jako wspaniałego mężczyznę prześladuję piękne kobiety. A najbardziej zapalczywa z nich Kriss de Valnor jest gotowa na wszystko, łącznie z odebraniem pamięci ukochanemu, byle tylko wydrzeć go Aricii i mieć go wyłącznie dla siebie. Atrakcyjne kobiety to nie jedyna zmora Aergissona. Ilość smoków, potworów, gigantycznych ośmiornic czy innych przerażających monstrów, jakie musiał pokonać, wystarczyłaby na kilka grubych przygód Conana. Do tego bestiarium dołączają siły i istoty nadprzyrodzone, z bogami i boginiami włącznie. Momentami akcja wygląda jak bitwa pod Troją. Potężni bogowie raz opowiadają się po jednej stronie, to znów po drugiej. Nie jest łatwo być herosem obarczonym rodziną w czasach hmmm... chyba najtrafniej będzie nazwać je wczesnego Średniowiecza. Bardzo wczesnego i bardzo dzikiego Średniowiecza.

Fakty, czyli miara sukcesu
 U nas seria nie miała szczęścia. Początkowo wydawana przez państwowy KAW dostawała, ... co prawda gigantyczne nakłady (do 100 tys.), ale za to gorszą niż fatalną jakość druku. Co jednak najgorsze zaprzestano druku po raptem trzech zeszytach. Ahrrrrrg! - jak wołają pobratymcy Thorgala w przypływie nieposkromionej złości. Potem seria przechodziła z rąk do rąk, by absurdu osiągnąć wraz z wydaniem wyśmienitego albumu "Strażniczka Kluczy". Wydano go w twardej oprawie i na świetnym papierze. Niestety jedynie niewielkiej grupie  zainteresowanych udało się go nabyć. Wszystko dzięki podupadającemu systemowi dystrybucji. Jeszcze do niedawna "Strażniczka" była jednym z najbardziej poszukiwanych, pożądanych i najdroższych Thorgali - cena giełdowa to minimum 100.00 pln! Na szczęście dla Thorgala i dla czytelników sprawę wziął w swoje ręce Egmont. Za sprawą trafnej promocji, systematycznie podwyższanych nakładów, wznowień (oczywiście "Strażniczka kluczy" również) sprawił, że jest i można go bez problemu kupić. Słowem sytuacja stała się zdrowsza i normalniejsza. Thorgala można kupić bez większych problemów, za godziwą cenę, nie mamy zaległości wobec wydań oryginalnych a na spotkaniach - Grzegorz Rosiński bardzo chętnie odwiedza ojczyznę - można wystać autograf. A ubiegać się naprawdę warto, gdyż autor traktuje wszystkich sprawiedliwie i specjalnie. Każdemu swojemu czytelnikowi obok dedykacji rysuje postać z komiksu.

Finał
 W dobie powszechnej fascynacji sterowanym odgórnie, a niby spontanicznym Big Brotherem oraz niezmienianego od lat programu lektur szkolnych śmiało, a może i bezczelnie uważam, że Thorgal to bohater, który zasługuje na uwagę. Jeśli nie na szacunek. A nie jest mu lekko, bo przecież jest bohaterem komiksowym, czyli czymś, co u nas w kraju nie ma najwyższych notowań. Gdyby podejść do tematu humorystycznie, można powiedzieć, że gdyby Thorgal żył w naszych czasach z powodzeniem mógłby wysłać swoje CV do jednostki specjalnej GROM. Przyjęto by go bez problemu.

... Opracował: Dawid Brykalski
strona główna |  publikacje