smok

 
...

Kriss de Valnor
Szkic do postaci Kris de Valnor

 
   Postać ta nie tylko wzbudza zainteresowanie wśród czytelników, ale stanowi również źródło dumy jej twórców - Rosińskiego i Van Hamme. Bez niej nie byłoby akcji 40% albumów. Żaden inny bohater spoza rodziny Aegirsson nie przekroczył tego limitu. Gdyby nie ona Thorgal nie poznałby nigdy swojego ojca, Jolan pradziadka. Syn Thorgala dzięki niej właśnie miał możliwość spotkania z Tanatlociem i odkrycia, iż może kontrolować drzemiącą w nim moc. W konsekwencji Jolan wiele razy ratował swoją rodzinę z opresji. Dlatego też jej pojawienie się w "Łucznikach" sprawiło, iż bliscy Thorgala nigdy już więcej nie musieli się lękać historii podobnych do tej z Alinoe. Z drugiej strony Kriss de Valnor naraziła Aegirssonów na wiele innych lęków i cierpień, o których tutaj nie trzeba mówić, bo czytelnik doskonale jest w tej materii rozeznany.
   Chciałbym jednak rozważyć następującą kwestię: czy można jednoznacznie ocenić Kriss de Valnor? Jeżeli brać pod uwagę opinię członków rodziny Aegirsson, to nie wygląda to najlepiej, najchętniej widzieliby ją oni rozszarpaną przez demony Niflhelu...Być może to właśnie ich punkt widzenia powinno brać się za jedynie wiarygodny? A jak to wygląda z perspektywy innych towarzyszy jej losu? Są trzy postacie, które na Kriss patrzyły zupełnie odmiennie: Tjall, Hog, Jaryło. Wszyscy oni pragnęli związać z Kriss swoje plany życiowe i utworzyć parę, która oprze się wszelkim przeciwnościom losu. Kriss bowiem ma wiele ze współczesnego modelu "kobiety wyzwolonej" tzn. niezależnej, inteligentnej, patrzącej zawsze z optymizmem w przyszłość, umiejącej się szybko wzbogacić, dostosować do każdych warunków życia, a jednocześnie pozostać nonkomformistką, zachować i obronić własne poglądy. Jednym słowem - silna osobowość i nie poddająca się wpływom indywidualność. To są bardzo ważne atuty, psychologowie orzekliby, że ma bardzo wysoki poziom inteligencji emocjonalnej (EI), lecz bez moralności nie ma to najmniejszego znaczenia...
    Zauważmy jednak, że Kriss wiele razy ratuje życie członkom rodziny Aegirsson. Wprawdzie dla własnego interesu, ale jest to niezaprzeczalny fakt. Pomimo, że często pragnie śmierci i cierpienia ludzi dobrych, zawsze zabija bohaterów negatywnych, złych! To właśnie stanowi "chwyt" Van Hamme'a. Scenarzysta manipuluje swoją postacią. Nie pozwala zaklasyfikować jej do ludzi bezwzględnie złych. Wszak sam Thorgal przyzna w "Niewidzialnej fortecy", że nie nienawidził towarzyszki swojej podróży. Przypomnijmy sobie jego reakcję na pocałunek Kriss. Był wściekły tylko z tego powodu, że to mogło przyczynić się do katastrofy: rzeczni ludzie odnaleźliby ich w lesie. No właśnie, a w innych okolicznościach? Wspólna podróż Thorgala z Kriss opiera się na sprzecznościach. Może mamy do czynienia z kolei z przesadną idealizacją głównego bohatera, który wybacza swoim wrogom i nie opuszcza ich w potrzebie...
    Wróćmy jednak do Kriss. To, że nie można przewidzieć jej ruchów decyduje o dynamice serii. Spektakularny tego przykład stanowi jej postawa w "Łucznikach". Pomimo uwolnienia przez towarzyszy z rąk "gwałcicieli", postanawia zemścić się natychmiast, ryzykując, w starciu kilkunastoma osiłkami, życiem własnym, Thorgala, Tjalla, Arguna . Zawsze racjonalna, w tym przypadku gotowa jest postąpić niezgodnie ze zdrowym rozsądkiem, tylko dla wierności idei. To właśnie łączy ją z Thorgalem: umiejętność życia w zgodzie z własnymi pragnieniami. Za to go ceni, podziwia, chociaż jej pragnienia są diametralnie różne.
    Na albumie "Niewidzialna forteca" kończy się pogłębiony psychologizm tej postaci. Od "Piętna..." mamy wrażenie, że Van Hamme pozbawił jej "demonicznego" uroku. Kriss jako samozwańcza żona Shaigana schodzi na drugi plan, nie ma w niej już nic pociągającego w zestawieniu np. z "Oczami Tanatloca"...
    Nie znamy losów Kriss po odejściu Shaigana . Być może jeszcze ją zobaczymy. Samą? Wielu fanów przypuszcza, że pojawi się z dzieckiem Thorgala... Ja nic nie sugeruję, ale uważam, że mieliśmy już zbyt dużo melodramatyczności w "Klatce" i mam nadzieję, że panowie Van-Hamme i Rosiński zrezygnują z "efektów specjalnych", a skupią się na kształtowaniu logicznej historii bez silenia się na oryginalność, w czym przejawia się, jak twierdził Schopenhauer, choroba sztuki...

 
  ...  Tekst przygotował: Maciej Matuszak

 
...

 
strona główna | publikacje


smok