ROSIŃSKI - VAN HAMME
Thorgal
CIĘŻKIE PRÓBY
 
 

...


   We wrześniu i październiku 2002 r. Egmont Polska wznawia dwa niezwykle ważne albumy: "Krainę Qa" i "Oczy Tanatloca". Pozwolę sobie recenzować obie części sagi w jednym artykule nie tyle ze względu na wyraźne powiązanie fabularne, ale również przez wzgląd na fakt, że "Kraina Qa" sama, jako całość, stanowi tylko wstęp do całej historii, a umówiliśmy się poddawać ocenie wyłącznie w miarę zamknięte epizody ("Oczy Tanatloca" kończą pewien etap wędrówki - dotarcie do Mayaxatlu).

   "Kraina Qa" rozpoczyna rozpisaną na cztery albumy przygodę. Znać pozostałe 22 albumy, a nie znać tych czterech oznacza to samo, co nie znać całej serii. "Misja czwórki" stanowi rdzeń sagi, czytelnik może zauważyć, że żaden cykl, żadna historia, która powstanie później nie będzie już tak wstrząsająca i zarazem obfitująca w skutkach jak ta. Dotarcie do Mayaxatlu, zabicie Ogotaya, a następnie wydostanie się z krainy Xinjinów to wydarzenia, które stanowią, przynajmniej w moim odczuciu, punkt odniesienia serii. Poznaliśmy już 26 albumów, dlatego możemy spojrzeć na "Krainę Qa" i "Oczy Tanatloca" pod innym kątem. Zacznijmy od postaci. Van-Hamme dokonał czegoś nadzwyczajnego: w tych dwóch albumach pogłębił portret psychologiczny wszystkich "starych" bohaterów: Thorgala, Aaricii, Kriss de Valnor, Tjalla, Jolana, Drewnianej Nogi, ponadto wprowadził dwie, nowe barwne postacie - Tanatloca (pojawił się już w "GD") i Variaya. Trudno w to uwierzyć, ale w "Oczach Tanatloca" mamy ośmiu głównych bohaterów, z których każdy odgrywa równie ważną rolę. O ile w późniejszych albumach scenarzysta będzie miał problemy z tak dużą ilością bohaterów, to w tych częściach radzi sobie z tym po prostu świetnie.    W "Krainie Qa" rozpoczyna się misja - czwórka bohaterów wyrusza po koronę Ogotaya (przynajmniej tak się im wydaje...). Początek ich podróży jest niezwykle przyjemny - śpią sobie kilka dni na pokładzie statku powietrznego i słuchają historii o Ogotayu (są to najspokojniejsze karty w całej serii).

   Również zakładnicy - Jolan i Argun lądują w krainie innej niż wszystkie. Po ciszy następuje burza - bitwa powietrzna - takich scen mordu, takiej ilości zabitych nie widzieliśmy we wcześniejszych albumach i nie zobaczymy już później (nawet w "MZB"). Nie uważam jednak, że atrakcyjność "Krainy Qa" stanowi funkcję wykładniczą liczby trupów, to raczej liczba trupów jest wykładnią stopnia niebezpieczeństwa misji i właśnie to starał się wyrazić, zresztą doskonale, Van-Hamme. Brawa należą się również Rosińskiemu za przedstawienie tej bitwy , jednej z bodaj najbardziej oryginalnych scen w historii komiksu, niespotykanej również na dużym ekranie (jeżeli ktoś z Was zna chociaż jeden film z podobną sceną, to proszę natychmiast do mnie pisać). Van-Hamme zgrabnie zróżnicował charakter postaci. Każdy(a) z czwórki towarzyszy występuje w odmienniej roli: Thorgal stara się jak zawsze stać ponad podziałami (to się zmieni), Aaricia znajduje się na przeciwnym biegunie niż Kriss, a Tjall balansuje na cienkiej linie - trzyma stronę rodziców Jolana, a jednocześnie jakaś siła pcha go w kierunku Kriss. Scenarzysta pokazuje jak niebezpieczna jest neutralność Tjalla, jakie zagrożenia niesie ze sobą próba bycia jednocześnie w dwóch różnych obozach. Tjall nie opowiedział się w "Krainie Qa" jednoznacznie po stronie Thorgala, i właśnie to niezdecydowanie obróci się przeciwko niemu w "Oczach Tanatloca".

   W "Oczach Tanatloca" będziemy widzieć Thorgala w konwulsjach, wykończonego najpierw fizycznie, a później przygniecionego psychicznie przez zdradę Tjalla. Staniemy się świadkami niezwykłej rozmowy Jolana z własnym pradziadkiem. Poznamy urocze dziewczyny Drewnianej Nogi, które wiele miesięcy później odwdzięczą się i to stokrotnie swemu wielbicielowi. Później zobaczymy mękę Variaya, sługi Tanatloca, który nie przerwie misji nie tyle ze względu na emocjonalny charakter decyzji Xargosa, ale przez wzgląd na dobro swego ludu. Zagłębimy się w mroku puszczy, gdzie niebezpieczeństwo nie czyha wyłącznie pod stopami, w gęstych zwałach błota, ale również i to przede wszystkim dosłownie wisi w powietrzu. Na dodatek ujrzymy kolejne odsłony Kriss de Valnor, jej piękno, siłę i wyrafinowane metody manipulacji. Jednym słowem bogaty scenariusz i sceneria, raz w ciemnych tonacjach (wnętrze puszczy), innym razem w jasnych, piaskowych odcieniach (kraina Xinjinów*).


   Jak dowiemy się później misja skończy się pomyślnie, drużyna przejdzie ciężkie próby zarówno w dżungli, jak i w samej jej sercu - Mayaxatl. Równie trudny egzamin zdadzą pomyślnie Rosiński i Van-Hamme - stworzą spójną czteroalbumową historię, nieprawdopodobną, a zarazem niezwykle wiarygodną. Pamiętam, że zacząłem lekturę serii właśnie od albumu "Oczy Tanatloca". Jeżeli ktoś nigdy wcześniej nie słyszał o Thorgalu, a chciałby poznać jego dzieje niech nie zaczyna od "Zdradzonej czarodziejki" czy "Gwiezdnego dziecka", niech rozpocznie właśnie od "Ócz Tanatloca". Później z pewnością zechce dowiedzieć się co wydarzy się dalej, a jeszcze bardziej zapragnie odkryć genezę całej, tej historii...

 

...  Tekst przygotował: Maciej Matuszak

strona główna | publikacje | indeks tytułów