|
Aaricia - recenzja
W lipcu 2003 Egmont Polska wznowił album "Aaricia".
Po ciężkich (dla rodziny Aegirsson) przeżyciach w krainie Qa,
Rosiński i Van-Hamme prezentują czytelnikom bardziej spokojny
album, w którym powracają do korzeni Thorgala i Aaricii. Po sześciu
częściach sagi przenosimy się z powrotem do Nordlandu (wioski
wikingów) i po raz kolejny poznajemy dzieciństwo, a więc i daleką przeszłość
głównych bohaterów. Van-Hamme nie stworzył scenariusza tego albumu
ze względu na to, że nie miał pomysłu na kontynuowanie serii. Wręcz
przeciwnie:
wprowadzone do fabuły postacie Solveig i Hierulfa bardzo pomogą mu w
wykreowaniu doskonałej historii, przedstawionej w albumie "Wilczyca",
pozwolą
mu zbudować wiarygodną genezę historyczną tego albumu.
"Aaricia" składa się z krótkich opowieści, obrazków, głównie z życia
Aaricii,
i to z jej punktu widzenia (podobny zabieg mieliśmy w "Alinoe"). Daje to
twórcom
szerokie pole do popisu, bowiem króciutkie historyjki nie wymagają takich
rygorów
jak jedna, długa opowieść. Z drugiej strony umiejętność opowiedzenia
na dziesięciu stronach spójnej historii również zobowiązuje.
Pomimo tego, że w opowiastkach tych rzeczywistość przeplata się z fantazją,
Midgard z Asgardem oraz potęga królów w Midgardzie (Leif i Gandalf) z
majestatem
bogów, zasiadających w pałacu Odyna, wszystko tworzy harmonijną całość.
Van-Hamme z Rosińskim przedstawili cztery historie zgodnie z wyobrażeniem
Wikingów o wszechświecie,
w którym świat Bogów przeplata się ze światem ludzi (najwyraźniej będzie to
widoczne
w "Strażniczce kluczy").
W albumie obserwujemy śmiałe, często lekkomyślne
decyzje dzieci
jak wyprawa Aaricii na Górę Odyna, opuszczenie wioski przez małego Thorgala
u progu surowej zimy,
czy decyzja chłopców o wzięciu udziału w Holmgandze. Jednak mamy wrażenie,
że nad
młodą paru bohaterów ciągle ktoś czuwa, stale jakiś pomyślny los wydobywa
ich z opresji
i prostuje na nogach, by stawiali czoła kolejnym przygodom.
Twórcy z właściwą sobie wprawą ukazują różnorodność emocji, które targają
Aaricią i Thorgalem:
od tęsknoty za zmarłą matką, zmarłym opiekunem poprzez rozgoryczenie,
wynikające z niesprawiedliwych
decyzji Gandalfa, złość, potrzebną, by pokonać przeciwnika (Holmganga) aż po
euforię i zachwyt
w spotkaniu oko w oko z bogiem Vigridem.
Piękna w albumie jest prezentacja bogów Asgardu,
ich hierarchii, statusu poszczególnych bóstw i stworzeń, zależności
rodzinnych. Poznajemy również okolice Septentrionu,
gdzie przebywa olbrzym Hrun, którego zresztą będziemy mieli okazję
jeszcze zobaczyć w "Gigantach" (wręczy prezent urodzinowy księżniczce
Heidrun).
Album ten jest silnie związany z "Gwiezdnym dzieckiem" i razem z nim tworzy
interesujący
obraz dzieciństwa Thorgala i Aaricii, gdzie to co niewiarygodne staje się
rzeczywistością
przy współudziale wyobraźni dzieci i zwierzchnictwa przyjaznych im bogów i
bogiń.
Tekst przygotował: Maciej Matuszak
|
|
|