Dziecko Gwiazd jest już z nami ponad piętnaście lat. W tym czasie powstało dwadzieścia siedem albumów
i kilka dodatków, np. Para roku, czy Klucz do Trzeciego Świata. Mogliśmy
obserwować zmieniający się wygląd Thorgala i jego otoczenia jak i wzrost
doświadczenia ów postaci.
Thorgal uznany z najlepszy, realistyczny komiks charakteryzował się dbałością
o szczegóły. Wędrujący bohaterowie zwykle zarastali brodami, a porwane ubrania
nie naprawiały się w cudowny sposób. Nawet rany pozostawiały blizny, czego
dowodem jest chociażby charakterystyczna szrama na twarzy Thorgala. Czyżby
czas realizmu i szczegółowości rysunku w Thorgalu się skończył? Wszystko
wskazuje na to, że tak. Ciekawię się tylko, czy to dobry, czy zły znak.
W Barbarzyńcy doświadczamy powrotu dobrego komiksu w wykonaniu
tandemu Rosiński - Van Hamme. Rosiński udowadnia, iż jego ewoluująca kreska
zmierza w określonym kierunku, a Van Hamme, że potrafi jeszcze zasiąść i
napisać zgrabną historię o Thorgalu. Co prawda, przypomina też, że nie lubi
tłoku, ale robi to w świetnym stylu.
Rodzina Aegirsonów znów wpakowała się w niezła kabałę. Na
dodatek towarzyszą im również Tiago i Ilenia, byli mieszkańcy Królestwa Atlantydy.
Wszystko wskazuje na to, że podjęcie podróży przez pustynię przekroczyło
ich możliwości. Znalezieni przez niejakiego Dżaffara zostają uwięzieni. Dżaffar
jest handlarzem niewolników i ma zamiar dobrze zarobić na „barbarzyńcach”.
Thorgal i Tiago zostają zakupieni przez Tybrusa, zarządcę gubernatora rzymskiej
prowincji, do której przybiły statki Dżaffara. Jako, że syn gubernatora Herakliusz
kończy 18. rok życia, musi udowodnić swojej sprawności w strzelaniu z łuku
w tak zwanych „łowach”, gdzie przegłodzeni uciekinierzy mają robić za zwierzynę
łowną. W ten sposób Herakliusz ma dowieść swej odwagi i umiejętności zabijania
z zimną krwią, jak na syna gubernatora przystało. Herakliusz spisuje się
dobrze i zabija „zwierzynę” z wyraźnym zadowoleniem, jednak za sprawą Thorgala,
łowy obierają nieprzewidziany obrót. Thorgal mimo, iż może zabić, oszczędza
w finale Herakliusza, robiąc sobie z niego w ten sposób zagorzałego wroga.
Za przeżycie łowów, niewolnikom należy się wolność. Jednakże
Thorgal ze względu na wciąż uwięzionych Aaricię, Jolana, Louve i Ilenię oddaje
się na służbę gubernatorowi.. W tym czasie Ilenia staje się niewolnicą sadystycznego
Herakliusza. Thorgal ocala życie swojej rodziny zdradzając umiejętności Jolana
i Louve. Gubernator odkupuje ich i jednocześnie informuje Thorgala, iż został
właśnie reprezentantem jego prowincji w odbywających się co 5 lat w Syrenii
Wielkim Turnieju, pomiędzy dziesięcioma prowincjami. Stawką jest przyjęcie
na służbę do Imperatora. Zadaniem Thorgala jest wygrać zawody łucznicze.
Minusem jest, iż będzie współtworzył zespół z Herakliuszem.
Wspomnę jeszcze o rysunku Rosińskiego. „W tym szaleństwie
tkwi metoda”, powiedział kiedyś mój kolega i są to słowa, które świetnie
do tego pasują. Mimo, iż na początku postaci są małe i praktycznie ich nie
widać, to w późniejszych stronach, pan Grzegorz nie unika już zbliżeń. Co
prawda, czasem Thorgal wygląda jak „grzeczna dziewczynka”, ale jest dobrze,
a i Aaricia wreszcie odzyskała twarz. Rysunek ewoluował, choć uproszczenie
kreski zostało. Kolory pani Grazy są na średnim poziomie. Jedyną rzeczą,
do której można się przyczepić jest okładka. Tym razem, choć nadal jest to
dobry olejny obraz, pokazana na nim twarz Thorgala wygląda nieco jak maska.
Z kolei legiony rzymskie w tle, wyglądają ślicznie.
Podsumowując: Barbarzyńca to taki mały przełom. Dobrze
narysowana dobra historia, która może nie zaskakuje, ale trzyma formę. Poza
tymi pochwałami znalazła się rzecz, którą ciężko wybaczyć Van Hamme’owi.
Mam tu na myśli wypowiedź Tybrusa, określającą Aaricię jako kobietę „niezłą,
ale za starą”.
Tekst przygotował: Ireneusz
Mazurek
|