ROSIŃSKI - VAN HAMME
Thorgal
Nie Wystarczy być

 
Thorgal


  Pierwsze spotkanie było zupełnie przypadkowe. Jerzy Kosiński, autor "Malowanego ptaka", wypoczywał wraz z żoną w szwajcarskich Alpach. Crzegorz Rosiński, uznany już wówczas w Europie rysownik komiksów, mieszka nieopodal, w pobliskim Valais. Spotkali się u wspólnych znajomych w Szwajcarii.
 
  Zanim jednak mogło dojść do tego spotkania, Rosiński mozolnie, całymi latami budował swą pozycję na europejskim rynku. Współpracę ze swoim stałym scenarzystą, Belgiem Jeanem Van Hammem, rozpoczął w 1974 roku, jeszcze w Polsce.
 To była bardzo dziwna współpraca -wspomina.-Powstawał komiks nie mający żadnych konotacji politycznych, co pozwalało na tworzenie go jednocześnie po obu stronach żelaznej kurtyny, w owym czasie zatrzaśniętej jeszcze na głucho. Ale współpraca i tak nie była łatwa. Van Hamme przysyłał do Polski scenariusz w odcinkach, a Rosiński odsyłał do Belgii gotowe rysunki, plansza po planszy, za pośrednictwem Ministerstwa Kultury i Sztuki, które oczywiście musiało przedtem wyrazić na to zgodę. W ten sposób powstało pięć pierwszych ksiąg Thorgala, który szybko zaskarbił sobie serca miłośników komiksu w Europie Zachodniej. Komiks ten wychodził również w Polsce, najpierw w odcinkach, na łamach miesięcznika komiksowego "Relax", a potem za pośrednictwem Krajowej Agencji Wydawniczej. Trwało to do początku stanu wojennego. Wysyłanie prac na Zachód wymagało dziesiątek rozmów, pieczątek i podpisów włącznie z tym najważniejszym-ministerialnym. Mimo to pewnego dnia przesyłka z najnowszą partią rysunków do Thorgala wróciła do Rosińskiego z adnotacją, że nie może zostać wysłana. Na licznych podpisach i pieczątkach najważniejszych urzędników Ministerstwa Kultury ucinający wszelkie dyskusje i nie przedstawiający słowa wyjaśnienia dopisek postawił komisarz wojskowy przy ministerstwie-jak opowiada Rosiński -w stopniu sierżanta. Tego już było dla rysownika za wiele. Dzięki poparciu ministerstwa udało mu się zdobyć paszport. Wziął swoje rysunki pod pachę i zawiózł do Brukseli. Wkrótce potem, kiedy udało mu się wyekspediować na Zachód rodzinę, zdecydował się pozostać w Belgii na stale. Później przeniósł się do szwajcarskiego Valais.

Thorgal z szyby

 Na jednym z okien domu znajomych Rosiński wymalował kiedyś sylwetkę Thorgala, tytułowego bohatera swojego sztandarowego komiksu, na tle alpejskich szczytów. To była pierwsza jego praca, którą zobaczył Kosiński. Chyba zrobiła na nim wrażenie, skoro natychmiast wpadł mu do głowy pomysł współpracy.
 - Wymyślił, że połączenie Kosiński - Rosiński to niezły chwyt marketingowy, który może przynieść spore pieniądze - wspomina Rosiński. - Chciał, żebym narysował komiks na podstawie jednej z jego książek: "Wystarczy być".
 Rosiński nie byt przekonany do tego pomysłu. Z zasady stara się nie tworzyć komiksów na podstawie książek, szczególnie dobrych. - Komiks zawsze będzie tylko uproszczoną wersją książki, nawet jeśli scenariusz napisany na jej podstawie będzie ciekawy-tłumaczy autor Thorgala.
 Rosiński odpiera jednak zarzuty, że miłośnicy komiksów w ogóle nie czytają książek, konsumując z zadowoleniem papkę, serwowaną im przez wszechogarniającą kulturę masową. -Badania wykazują, że ci, którzy w młodości zaczynali od czytania komiksów, później zaczynają też czytać literaturę "poważną", natomiast ci, którzy w młodości nie czytali niczego, nie zmieniają upodobań również jako dorośli-przekonuje.
 Jako przykład podaje listy bestsellerów z Francji, które przez kilka tygodni okupował 25. album Thorgala, a w tym samym czasie wśród literatury pięknej najlepiej sprzedawała się "Jednoroczna wdowa", ostatnia powieść Johna Irvinga, autora "Świata według Garpa".
 - W obu przypadkach nabywcy wywodzili się z tej samej grupy-twierdzi Rosiński.
 
 Przebrzmiała dyskusja
 
 ]ego zdaniem tak samo bezprzedmiotowe, jak spory o czytelnictwo książek i komiksów, są dyskusje o wartości artystycznej komiksu.
 -Dzięki temu, że wyjechałem prawie 201at temu, nie musiałem w nich uczestniczyć. W Europie Zachodniej debaty o tym czy, komiks jest sztuką toczyły się 20 -30lat temu i bezpowrotnie wygasły. Dziś nawet dla przeciwników komiksu oczywiste jest, że to nieodłączny element kultury masowej. W Polsce o podrzędności komiksu mówią ludzie, którzy nie mają o nim pojęcia twierdzą, że się nim nie interesują, bo jest zły. Takie opinie świadczą tylko o ubóstwie kulturalnym osoby je wygłaszającej-przekonuje Rosiński
 Na Zachodzie w promocję komiksu często włączają się instytucje państwowe. Festiwale komiksu we Francji organizowane są przy dużej pomocy tamtejszego ministerstwa kultury, a ministrowie są częstymi gośćmi na tego rodzaju imprezach. Podobnie jest w Belgii, w której odsetek fanów rysunkowych opowieści jest największy w Europie.
 Rosiński miał już kilka razy okazję przekonać się, że jego twórczość jest wysoko ceniona, choć dowody uznania, z jakimi się zetknął nie zawsze były przyjemne. Kilkanaście lat temu na festiwalu w Szwajcarii wystawiono kilka obrazów Grzegorza Rosińskiego z okładkami Thorgala. Pierwowzór każdej z nich powstaje bowiem jako obraz olejny. Mimo zabezpieczeń i całodobowej ochrony, dwa obrazy zostały skradzione. Po kilkunastu latach "zguby" pojawiły się na jednej z aukcji.-Wystawiono je za cenę, na którą nie byłoby mnie stać śmieje się autor.

Nie wszystko dobre

 Rysownik zapewnia, że nie jest bezkrytycznym fanem komiksu. Wyraźnie rozróżnia jego trzy główne nurty: amerykański, japoński i europejski. Przywiązany jest do tego ostatniego, pozostałe dwa uważa za obce kulturowo dla Europejczyków.
 -Historie takie jak Batman czy Spiderman nie budzą mojego entuzjazmu, a już na pewno nie dałbym czegoś takiego dziecku do ręki. Podobnie japońska manga. Jej europejscy fani nie rozumieją, czym się fascynują. To jest sztuka dla japończyków nie dla nas -uważa Rosiński.
 Wyróżnikiem komiksu europejskiego jest, według twórcy Thorgala, jego literackość. Komiksy europejskie są autorskimi opowieściami, które z powodzeniem można porównywać z historiami spisanymi na stronach książek. Mimo tej bliskości komiksu europejskiego i literatury Rosiński twardo obstaje przy niechęci do adaptowania książek. Twierdzi, że nigdy nie dałby się nakłonić do narysowania komiksu na podstawie sztandarowego dzieła literatury fantasy -"Władcy Pierścieni" J.R.R. Tolkiena.
 - Uzyskanie lepszego efektu od samego Tolkiena jest po prostu niemożliwe-wyjaśnia.- Wolę rysować komiks na podstawie ztej książki, ale z dobrym scenariuszem, niż odwrotnie. A jeszcze lepiej, kiedy scenariusz od początku do końca powstaje w głowie scenarzysty.

Co by było, gdyby...

 Jednak Jerzy Kosiński nie zrezygnował z pomysłu adaptacji "Wystarczy być". Jak wspomina Katarzyna Rosińska, żona rysownika, pisarz był pełen zapała. Kilka dni po pierwszej rozmowie zadzwonił do Rosińskiego z wiadomością, że ma już autora scenariusza, który zaadaptuje jego książkę. Rysownik nigdy się jednak nie dowiedział, kto miał być tym szczęśliwcem Kiedy podczas kolejnego spotkania, tym razem w mieszkaniu Rosińskich, Kosiński zobaczył inne prace Rosińskiego, natychmiast zadecydował, że sam zaadaptuje na komiks własną ksiażkę.
 -Później jeszcze kilka razy kontaktowaliśmy się telefonicznie. Kosiński zapewniał, iż praca nad scenariuszem posuwa się do przodu i że pisze go w języku polskim, mimo że odwykł od niego przez lata pobytu w Stanach -opowiada Katarzyna Rosińska. -Mieliśmy spotkać się znowu w Szwajcarii, zaraz po wakacjach.
 Opisane wydarzenia rozgrywały się pod koniec czerwca 1991 roku. Kilka miesięcy później, jesienią tego samego roku, Kosiński nie żył,
 -Trudno powiedzieć, na jakim etapie była wtedy praca nad tym scenariuszem - zastanawia się Rosiński. Otwarte też pozostaje pytanie, jaki byłby powstały na podstawie tego scenariusza komiks.
 Rosiński nie wyklucza, że "Wystarczy być" w wersji komiksowej osiągnęłoby sukces porównywalny z wydaniem książkowym.
 - Kiedyś na pewno zwrócimy się do wdowy po Jerzym Kosińskim z pytaniem o losy tego scenariusza-zapewnia Katarzyna Rosińska.- Kiedyś z pewnością dowiemy się, jak było naprawdę.

Droga w górę

 Grzegorz Rosiński urodził się w 1941 roku w Stalowej Woli. Mieszka w Szwajcarii. Po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych ilustrował książki dla dzieci, projektował okładki płyt, ale szczególnie interesował się komiksem.
 Zaczął rysować komiksy jeszcze w Polsce, lecz prawdziwa kariera czekała go w Belgii. W 1976 roku poznał pisarza i scenarzystę Jeana Van Hamme'a. Ich pierwsza wspólna seria komiksów przygody Thorgala Aegirssona - odniosła ogromny sukces. W 1979 roku Rosiński otrzymał za "Thorgala" pierwsze wyróżnienie --- nagrodę Saint-Michel. Dzisiaj ma ich dziesiątki. Jest uznawany za najpopularniejszego europejskiego rysownika komiksu- Poza wydawaną luż 24 lata serią "Thorgal" Rosiński jest autorem albumów "Yans", "Sioban" i "Szninkiel".
...  "Rzeczpospolita" z 12 stycznia 2000
...  Przygotował: Przem
strona główna | publikacje