ROSIŃSKI - VAN HAMME
Thorgal
Wszystko co robię musi ukazać się w Polsce

 
Rosinski

 
Witold Tkaczyk:  Przyjeżdża pan po trzech latach po raz drugi jako gość konwentu komiksowego w Łodzi. Właśnie na paździemik wydawnictwo Egmont Polska zaplanowało edycję "Piętna wygnańcóv" - albumu z serii przygód Thorgala, a w styczniu 2000 r. ukaże się kolejny  album "Korona Ogtaja" Jak pan myśli, czy Pana Powrót do Polski będzie  tym razem bardziej sentymentelny czy tryumfalny?

 
Grzegorz Rosiński:  Dla mnie mój. tryumfalny powrót byt trzy lata temu, kiedy byłem w Łodzi na konwencie, kiedy byłem bardzo zaskoczony przyjęciem, bo myślałem, że będę tam wtopiony w tłumie znakomitych artystów krajowych, a okazało się, że ja tam byłem jakoś ważny.

 
W.K..: Był pan gwiazdą tego konwentu.

 
G.R.: To był dla mnie trochę surrealizm, bo w końcu autor, który nie był przez całe lata wydawany i raptem ciągle istnieje, jeszcze żywy w pamięci i fizycznie. Wtedy miałem ogromną satysfakcję, że przyjechałem. Teraz jest to kontynuacja tamtej wizyty, logiczny "suivre".

 
W.T.: Często spotykałem się z pytaniami o przyczynę nieobecności Thorgala w wersji polskiej. Odczuwało się głód nowych albumbw tego komiksu. Wiedziano, że powstają za granicą, a nie rnzumiano, dlaczego ich nie ma w Polsce. Teraz Egmont zdecydował  się wydać nowsze przygody Thorgala. Czy pan może nam zdradzić kulisy tego przedsięwzięcia?

 
G.R.: Poprzednio miałem zachowane prawa do wydania Thorgala w Polsce i w krajach Europy wschodniej. To było szalenie ważne w tamtych latach, kiedy Polska cierpiała na brak dewiz. Warunkiem zaistnienia, czy nieistnienia jakiejś pozycji było, czy Polska może ptacić za prawo publikacji w złotówkach, czy w dewizach. Bo jak żądano w dewizach, to wiadomo było, że to niemożliwe. Dlatego Thorgale wychodziły z fotokopii, robiono ponowne wyciągi barwne, bo polskiego wydawcy nie stać na zapłacenie kilku centymów za oryginalne klisze. Ale dzięki temu to się ukazało, bo inaczej nie byłoby wogóle Thorgala, gdybym nie zachował wtedy tych praw. Póżniej byly różne historie, Polska się zrobiła taka strasznie mądra, ludzie zaczęli robić tzw. biznes, myśleli jak tu orżnąć kogo się dato jak najszybciej, oszukać i zniknąć. To dotknęło wlaśnie mojego wydawcę i mnie w tamtych latach, dlatego bylem bardzo zdegustowany, bo Belgowie nie chcięli wogóle słuchać już o jakichkolwiek kontaktach z Polską, bo stracili ogromne pieniądze i zawiedli się na tych kontaktach. Dlatego nastąpiły lata chude. Wydawca nie miał zaufania, ja również. Czekałem, aż coś się zdarzy takiego, co spowoduje, że ten rynek stanie się bardziej normalny i będzie można rozmawiać z uczciwymi ludźmi. Ale ja dalej jestem daleko od tego wszystkiego, w związku z czym scedowałem moje prawa całkowicie na mojego wydawcę. Oni biorą calkowitą odpowiedzialność za ten kontrakt, niech to wydają na własne ryryko. Ale to co ja mówię byłoby za proste. Ważne było dla mnie to że Thorgal musi się ukazać, że wszystko co robię musi się ukazać po polsku. Chyba ten lódzki konwent sprawił, iż zorientowałem się, że jestem po prostu potrzebny w kraju I to było najważniejsze dla mnie.

 
W.T.: Pamiętam, łe podczas naszej rozmowy trzy lata temu bardzo pan tęskni do zrobienia komiksu poza Thorgalem, poza Siobanem. Wspominał pan o westernie. Czy jest pan teraz bliżej tych marzeń?

 
G.R.: Tak. Chyba w lutym będę mia scenariusz. Nawet sobie kupiłem winchestera 73. Przygotowuje się powoli psychicznie, zbieram dokumentację żeby to co będę rysował było wiarygodne. A w międzyczasie robię różne te historyjki, które od 25 lat, jak w przypadku Thorgala, tworzę. Jestem też w trakcie robienia ilustracji, które były moim światem kiedyś, a teraz mam te dwa - trzy miesiące, żeby się oderwać od klasycznego komiksu, do którego oczywiście później wrócę.Ale to też nie będzie klasyczny komiks. Będzie to zupełnie inaczej rysowana historyjka.

 
W.T.: A kto jest autorem scenariusza?

 
G.R.: Van Hamme, bo to są nasze upiory dzieciństwa, które pokutują. Tak się dziwnie składa, że on ma podobne dążenia, pragnienia robienia tego, czego jeszcze w życiu nie robił. Ja już ogrormną większość rzeczy robiłem w życiu, a tego akurat jeszcze w moim życiu, prolesjonalnym przynajmniej, nie robiłem. I on też, choć robił już różne historyjki , to westernu jeszcze nie. I to było jego pragnienie.

 
W.T.: Czy to będzie historia osnuta na legendzie Buffalo Billa?

 
G.R.: Nie, nie. Użyłem tylko takiego przykładu. Chodzi o ten winchester, o którym marzyłem po filmie Anthony Manna ze Stewartem, w którym on grał bohatera nazywającego się chyba Lynn McAdam. To byt western - mój fetysz. Nazywał się "Winchester 73". I właśnie mam taki winchester, który stoi w kącie. A jeśli chodzi o cyrk Buffalo Billa, to karabin ten miał niegwintowaną lufe i strzelał drobnym śrutem. Nawet jak w cyrku strzelano dwa metry obok balonika, to balonik pękał. To taki specjalny model, ciekawostka.

 
...  Fragment wywiadu z twórcą THORGALA, Grzegorzem Rosińskim. Zamieszczonym w AQQ  [ 2(18)1999.]
...  Rozmawiał: Witold Tkaczyk
strona główna | publikacje