ROSIŃSKI - VAN HAMME
Błękitna zaraza
"Błękitna zaraza"


Thorgal


  Wywiad ze scenarzystą "Thorgala" Jeanem Van Hamme po ukazaniu się 25. albumu serii "Błękitna zaraza" 

- Z każdym albumem sukces serii rośnie... 

 JVH: Nie trzeba być naiwnym. Nasi czytelnicy są wierni, ale to nie znaczy, że ma się ich brać za idiotów. Oni nie dadzą się tak od razu oszukać. Wówczas, jaka byłaby z tego korzyść (jakie sympatie) ? My (ja i Rosiński) nie zamierzamy być z siebie dumni i czerpać przyjemność z samej popularności... Sądzę, jako scenarzysta, ważne jest pielęgnowanie idei i ducha całej serii. Jak tylko jestem z nich zadowolony, gdy piszę przygody Thorgala, to nie niepokoję się zbytnio. O tyleż, gdy mam wrażenie posiadania zastrzyku nowych i oryginalnych elementów w dwóch ostatnich albumach ("Arachnea" i "Błękitna zaraza"). 

- Przykład?

 Z "Klatką" zamknęliśmy cykl równie długi i równie kompletny, 6 albumów. To wyzwala pewnego rodzaju rygor i konieczność wnioskowania w późniejszych, równoległych historiach. Sądzę, że "Arachnea" i "Błękitna zaraza" oferują nową swobodę (wolność) w dobieraniu bohaterów i innej konstrukcji opowiadania. W ten sposób, w "Arachnea" historia stawia po raz pierwszy na przedzie, nie głównego bohatera, ale przede wszystkim małą dziewczynkę, która jak dotąd pozostawała w cieniu. W "Błękitnej zarazie" dużą część opowiadania zajmuje ukazanie się tzw. flash-back, które objaśnione jest głosem Jolana, syna bohatera. 

- Jolan jest narratorem nowej przygody. Czy myślałeś o dokonaniu jego uwydatnienia i zrobienia z niego nowego bohatera serii?

 Nie mogę odpowiedzieć na wasze pytanie, gdyż niczego nie da się przewidzieć do końca. Ale dobrze, Thorgal nie jest jeszcze starcem. Mimo, iż minęło więcej niż 20 lat od jego początków, to jeszcze się nie "sypie". Pozostaje mężczyzną w sile wieku i jeszcze kilka pięknych przygód przed nim. To jasne, że jego dzieci i żona odgrywają ważną rolę w serii. Nie ma żadnego powodu, by pozbawiać się dla scenariusza pewnych idei, pomysłów, które pobudzane są związkami emocjonalnymi, wiążącymi bohaterów i ich najbliższych. Elementy te są oczywiście wykorzystywane w opowiadaniu i dodatkowo rozwijane. 

- Jak można zakwalifikować nową historię? Powrót do wielkiej przygody, tragicznej i poruszającej? 

 Przygoda z Thorgalem jest jak spotkanie, często walką fantastyki lub science-fiction. Nasi bohaterowie są tutaj konfrontowani z sytuacjami dość klasycznymi i nam bliskimi np. zabójcze epidemie. Bohaterowie konfrontowani są ze złem i celem ich jest to, by nietylko znaleźć na nie sposób, lecz przede wszystkim swój własny strach. Bohaterowie robią wszystko, by osiągnąć cel, a między nimi a celem istnieje zawsze jakaś przeszkoda do pokonania. Cała sprawa opowiadania zależy więc od przeszkód i sposobów jakie używają bohaterowie, by je pokonać. 

- "Thorgal" podburza reguły bajek, legend i większości wielkich historii heroicznych... 

 Nie kwalifikowałem Thorgala do heroicznego fantasy. Sądzę, ze seria nie jest tak naprawdę gatunkiem zdefiniowanym. W szeregu albumów dotykamy różnych spraw, mitologii, fantastyki, kosmicznego science-fiction..., czy nawet westernu. To sprawia, że część "lektoratu" wolałaby raczej gatunek sprecyzowany, ale to oferuje serii przede wszystkim większą różnorodność. Ja nie chcę zamykać naszych bohaterów w sztywnych gatunkach. 

- Z jakich osobowości, które pojawiły się na kartach 25 albumów sagi, jest pan szczególnie zadowolony i najbardziej dumny?

 Nie będę mówił o bohaterze i jego rodzinie, gdyż są rdzeniem historii. Kriss de Valnor wydaje mi się naprawdę udaną. Jest piękna i silna. Walczy z Thorgalem równie, jak jest w nim zakochana. To jest model złośliwy, który kocha nienawidzić. 

- Czy powstanie adaptacja Thorgala na ekranie? 

 Nic nie da się przewidzieć jeśli chodzi o kino czy telewizję. Natomiast adaptacja animowana to dobra droga. Grzegorz jest tym, który się tego podjął... i produkt zakończy się za 1-2 lata. W przyszłości wyjdzie również CD z muzyką inspirowany przygodami Thorgala.

- Po wielu dość długich seriach 2 zamknięte w sobie historie. Co będzie dalej? 

  Sądzę, że napiszę kilka "one shot" (pojedynczych odcinków). Cykle pozwalają iść dalej w rozwoju historii, lecz są również dość szerokie w interpretacji. Wtedy mamy całą serię równoległych intryg, które są rozwijane i czasami trochę sztuczne i nudne na końcu. Często brakuje porywu i powiewu (oddechu - świeżości). Sądzę, że w przeciwieństwie do tego, "one shot" zaoferuje większą wolność i mile widzianą lekkość. Mam więc zamiar kontynuować tę drogę przez kilka lat, strzegąc logiczności całości. Efekt - Thorgal rozpoczął podróż, a ja mam zamiar ciągnąć jego marszrutę naprzód. Tutaj mamy przestrzeń północnej Afryki, zabierze nas na pustynię... Każdy album będzie więc niezależny, lecz podróż kontynuowana będzie ku dobrze sprecyzowanym przeznaczeniu. Oni [tzn. rodzina Aegirsson] skończą rzeczywiście przez pięcie się w górę w kierunku północnym przez Turcję, Bałkany... 

- Czy wolą Rosińskiego było stworzenie różnych pejzaży?

 Rzeczywiście. Z cyklem krainy Qa np. ja zaproponowałem mu balladę w Jucatanie*, by nie rysował już tylko ziemi nordyckiej. Próbuję zawsze sprawiać jemu przyjemność. 

* Jucatan - stan w Meksyku


 ...  Źródło www.lombard.com
 ...  Tłumaczenie z francuskiego Agnieszka Matuszak,
 ...  opracował Maciej Matuszak
strona główna | publikacje | indeks tytułów