|
|
|
|
|
|
|
|
-
Z każdym albumem sukces serii rośnie...
JVH: Nie
trzeba być naiwnym. Nasi czytelnicy są wierni, ale to nie znaczy, że ma
się ich brać za idiotów. Oni nie dadzą się tak od razu oszukać. Wówczas,
jaka byłaby z tego korzyść (jakie sympatie) ? My (ja i Rosiński) nie zamierzamy
być z siebie dumni i czerpać przyjemność z samej popularności... Sądzę,
jako scenarzysta, ważne jest pielęgnowanie idei i ducha całej serii. Jak
tylko jestem z nich zadowolony, gdy piszę przygody Thorgala, to nie niepokoję
się zbytnio. O tyleż, gdy mam wrażenie posiadania zastrzyku nowych i oryginalnych
elementów w dwóch ostatnich albumach ("Arachnea" i "Błękitna zaraza").
- Przykład?
Z "Klatką"
zamknęliśmy cykl równie długi i równie kompletny, 6 albumów. To wyzwala
pewnego rodzaju rygor i konieczność wnioskowania w późniejszych, równoległych
historiach. Sądzę, że "Arachnea" i "Błękitna zaraza" oferują nową swobodę
(wolność) w dobieraniu bohaterów i innej konstrukcji opowiadania. W ten
sposób, w "Arachnea" historia stawia po raz pierwszy na przedzie, nie głównego
bohatera, ale przede wszystkim małą dziewczynkę, która jak dotąd pozostawała
w cieniu. W "Błękitnej zarazie" dużą część opowiadania zajmuje ukazanie
się tzw. flash-back, które objaśnione jest głosem Jolana, syna bohatera.
-
Jolan jest narratorem nowej przygody. Czy myślałeś o dokonaniu jego uwydatnienia
i zrobienia z niego nowego bohatera serii?
Nie mogę
odpowiedzieć na wasze pytanie, gdyż niczego nie da się przewidzieć do końca.
Ale dobrze, Thorgal nie jest jeszcze starcem. Mimo, iż minęło więcej niż
20 lat od jego początków, to jeszcze się nie "sypie". Pozostaje mężczyzną
w sile wieku i jeszcze kilka pięknych przygód przed nim. To jasne, że jego
dzieci i żona odgrywają ważną rolę w serii. Nie ma żadnego powodu, by pozbawiać
się dla scenariusza pewnych idei, pomysłów, które pobudzane są związkami
emocjonalnymi, wiążącymi bohaterów i ich najbliższych. Elementy te są oczywiście
wykorzystywane w opowiadaniu i dodatkowo rozwijane.
- Jak można zakwalifikować nową historię? Powrót do wielkiej przygody, tragicznej
i poruszającej?
Przygoda
z Thorgalem jest jak spotkanie, często walką fantastyki lub science-fiction.
Nasi bohaterowie są tutaj konfrontowani z sytuacjami dość klasycznymi i
nam bliskimi np. zabójcze epidemie. Bohaterowie konfrontowani są ze złem
i celem ich jest to, by nietylko znaleźć na nie sposób, lecz przede wszystkim
swój własny strach. Bohaterowie robią wszystko, by osiągnąć cel, a między
nimi a celem istnieje zawsze jakaś przeszkoda do pokonania. Cała sprawa
opowiadania zależy więc od przeszkód i sposobów jakie używają bohaterowie,
by je pokonać.
-
"Thorgal" podburza reguły bajek, legend i większości wielkich historii
heroicznych...
Nie kwalifikowałem
Thorgala do heroicznego fantasy. Sądzę, ze seria nie jest tak naprawdę
gatunkiem zdefiniowanym. W szeregu albumów dotykamy różnych spraw, mitologii,
fantastyki, kosmicznego science-fiction..., czy nawet westernu. To sprawia,
że część "lektoratu" wolałaby raczej gatunek sprecyzowany, ale to oferuje
serii przede wszystkim większą różnorodność. Ja nie chcę zamykać naszych
bohaterów w sztywnych gatunkach.
-
Z jakich osobowości, które pojawiły się na kartach 25 albumów sagi, jest
pan szczególnie zadowolony i najbardziej dumny?
Nie będę
mówił o bohaterze i jego rodzinie, gdyż są rdzeniem historii. Kriss de
Valnor wydaje mi się naprawdę udaną. Jest piękna i silna. Walczy z Thorgalem
równie, jak jest w nim zakochana. To jest model złośliwy, który kocha nienawidzić.
- Czy powstanie adaptacja Thorgala na ekranie?
Nic nie
da się przewidzieć jeśli chodzi o kino czy telewizję. Natomiast adaptacja
animowana to dobra droga. Grzegorz jest tym, który się tego podjął... i
produkt zakończy się za 1-2 lata. W przyszłości wyjdzie również CD z muzyką
inspirowany przygodami Thorgala.
- Po wielu dość długich seriach 2 zamknięte w sobie historie. Co będzie dalej?
Sądzę,
że napiszę kilka "one shot" (pojedynczych odcinków). Cykle pozwalają iść
dalej w rozwoju historii, lecz są również dość szerokie w interpretacji.
Wtedy mamy całą serię równoległych intryg, które są rozwijane i czasami
trochę sztuczne i nudne na końcu. Często brakuje porywu i powiewu (oddechu
- świeżości). Sądzę, że w przeciwieństwie do tego, "one shot" zaoferuje
większą wolność i mile widzianą lekkość. Mam więc zamiar kontynuować tę
drogę przez kilka lat, strzegąc logiczności całości. Efekt - Thorgal rozpoczął
podróż, a ja mam zamiar ciągnąć jego marszrutę naprzód. Tutaj mamy przestrzeń
północnej Afryki, zabierze nas na pustynię... Każdy album będzie więc niezależny,
lecz podróż kontynuowana będzie ku dobrze sprecyzowanym przeznaczeniu.
Oni [tzn. rodzina Aegirsson] skończą rzeczywiście przez pięcie się w górę
w kierunku północnym przez Turcję, Bałkany...
-
Czy wolą Rosińskiego było stworzenie różnych pejzaży?
Rzeczywiście.
Z cyklem krainy Qa np. ja zaproponowałem mu balladę w Jucatanie*, by nie
rysował już tylko ziemi nordyckiej. Próbuję zawsze sprawiać jemu przyjemność.
* Jucatan - stan
w Meksyku
|
|