ROSIŃSKI - VAN HAMME
W droge ku prawdziwym początkom Thorgala...
 
 

Thorgal



Wywiad z Jeanem Van-Hamme przed premierą 26. albumu: "Królestwa pod piaskiem"
 

 - Kiedy już wydawało się, ze koło się zamyka, Thorgal zostaje wciągnięty w nową serię przygód...

 - Nie powiedziałbym, żeby ten 26-ty tom inaugurował jakiś nowy cykl w sadze Thorgala. Wolę o tym myśleć jak o pod-cyklu. Bohater nie może być zawsze "człowiekiem, którego bogowie wystawili na próbę. Zresztą już podczas wcześniejszych przygód nie zawsze tak było. Liczni mężczyśni i kobiety również wystawiali go na próbę. Podobnie jak natura. Lubię umieszczać go w różnych atmosferach, zmieniać style. Raz świat przedstawiony jest fantastyczny, raz mitologiczny albo bliski westernowi. Mimo to mamy tu wciąż do czynienia z "heroic fantasy". "Tak jak Pierre Benoît umieścił swoją "Atlantydę" na Saharze, ja pogrzebałem "moją" na pustyni..."

 - Czy czyniąc aluzje do mitu Atlantydy, scenarzysta nowych przygód Blake'a i Mortimera "puszcza oczko" do czytelników Thorgala? 

 - Nie. A w każdym razie, nawet jeśli rzeczywiście w przygodach Blake'a i Mortimera można znaleść zabawne odniesienia, to gdzie indziej. Do poszukiwań, czytelnicy! Oczywiście, większości fanom komiksu zadziwiająca rewelację na temat pochodzenia przodków Thorgala przypominać będzie jedna z najsłynniejszych historii Jacobsa. To, co mnie bowiem zainspirowało do stworzenia "Królestwa pod piaskiem" to powieść Pierre'a Benoît, słynna "Antinea". I jak Pierre Benoît umieścił w niej swoją "Atlandydę" na Saharze, tak ja zagrzebałem moją na pustyni... A to po prostu dlatego, ze na końcu poprzedniego tomu Thorgal znajdował się na obrzeżach pustyni na północy Afryki. Ale na tym odniesienie się kończy. U Jacobsa było to całkiem inaczej: jego Atlantyda była podwodna, przywołał on teorie, według której pozostałością tego zatopionego kontynentu jest archipelag Azorów. To tylko taka mała "fantastyczna" ciekawostka w narracji.

 - Ten album pełen jest nagłych zwrotów akcji, które sprawiają wrażenie rozbijać historie, być niespójne. Nie boi się pan, ze pańscy czytelnicy uznają to za nieco zbyt mocne? 

 - To prawda, niektóre z tych "rewelacji" są trochę przesadzone. Ale efekt niespodzianki jest przez to tylko mocniejszy i bardziej zabawny. To rodzaj zaszokowania, które jest tak bardzo spodziewane, ze go nie oczekujemy. To powiedziawszy, wiele sensacyjnych rewelacji, przedstawionych w tej opowieści, ma bardzo niewiele wpływu na dalszy ciąg wydarzeń. Thorgal wie już prawie wszystko o swoim pochodzeniu, jest już świadom, ze pochodzi z odległej planety. Ze jego przodkowie wychodzą z zasypanego piaskiem zakątka, jakie mogłoby to mieć znaczenie dla niego? Będzie o tym więcej w następnym tomie. To tylko taka mała "fantastyczna" ciekawostka w narracji. Przeszkoda, z którą Thorgal musi się zmierzyć, jest generalnie rzecz biorąc pochodzenia "ludzkiego." 

 - Thorgal nigdy nie był aż tak blisko zakończenia swojej tułaczki. Czy kiedyś w końcu wróci do Skandynawii? 

 - Bez wątpienia w końcu wróci do siebie. Ale mogę już teraz oświadczyć, ze na jego drodze do domu będzie stać jeszcze wiele przeszkód. Nieprędko zakosztuje spokoju domowego ogniska. A kiedy w końcu to się stanie, Jolan będzie już na tyle duży, by kontynuować misję ojca. Fani mogą spać spokojnie: czekają ich jeszcze długie godziny pasjonującej lektury...

...  Tłumaczenie z francuskiego: Blażej
...  Korekta: Maciej Matuszak
strona główna | publikacje | indeks tytułów